Inwestycje

Rośnie wszystko, oprócz dolara

Niesamowite jest jak inwestorzy szybko zapominają o rzekomo największym kryzysie od lat 30-tych. Po wczorajszej sesji S&P500 jest najwyżej w tym roku, a oprócz akcji na świecie drożeją prawie wszystkie aktywa.

Jako że mamy tydzień rocznicy upadku banku Lehman Brothers warto przypomnieć sobie jakie słowa padały gdy instytucja padała. To miał być koniec, największa depresja od dziesięcioleci, koniec kapitalizmu. Istotnie – wiele działań i wydarzeń jest w ostatnim czasie niespotykanych, spektakularnych. Patrząc jednak na notowania indeksów – szczególnie tych zagranicznych – można powiedzieć, że już po wszystkim.

1102980_lots_of_coinsS&P500 zyskał wczoraj ponad 1,5 proc. i znalazła się na najwyższym poziomie w tym roku. Podobnie zresztą brytyjski FTSE czy MSCI World skupiający akcje z całego świata. Indeksy pomału systematycznie rosną. Zresztą nie tylko one – wczoraj zyskało także złoto dochodząc do poziomu aż 1020 dol. za uncję. To już tylko krok od rekordu. Co więcej – po liczbie otwieranych kontraktów terminowych na ten metal, widać, że to może jeszcze nie być koniec.

Idźmy dalej – po danych o mniejszych niż się spodziewano zapasach ropy w USA również ten surowiec wyraźnie wzrósł i doszedł do 72 dol. za baryłkę. Właściwie jedynym aktywem, które nie rośnie jest obecnie dolar. Inwestorzy nie chcą go kupować, skoro kryzys się już kończy.

Znamienne jest jak szybko rynki przeszły z przesadnej obawy o stan światowej gospodarki w stan hurra-optymizmu. Oczywiście dobre nastroje podparte są odpowiednimi danymi makro. Wczoraj na przykład lepsze od oczekiwań okazały się dane o produkcji przemysłowej w USA w sierpniu (wzrost o 0,8 proc.). Rynek już teraz dyskontuje odreagowanie gospodarki, ale zapomina o tym ,co nawiasem mówią ekonomiści i inwestorzy – odbudowa będzie długa i trudna. Chyba, że i tym razem jesteśmy świadkami przesadnego pesymizmu i już w I kw. przyszłego roku zobaczymy odbijającą światową gospodarkę.

Przy tym wszystkim wyraźnie słabiej w ostatnich dniach zachowuje się rodzimy WIG20 i to mimo wczorajszych ponad 2 proc. wzrostów. Warto obserwować jego zachowanie względem zagranicznych indeksów. Do ustanowienia nowego lokalnego szczytu potrzeba nam 2300 punktów. Gdyby indeks będzie osiągał ten poziom ważne będzie, aby zagraniczne giełdy nie zaczęły się wtedy cofać. Oznaczałoby to bowiem fałszywe wybicie w górę.

Paweł Satalecki, Analityk Finamo

Artykuly o tym samym temacie, podobne tematy